Brzegowy Park
Historia budynku

Opowieść jednego spichlerza

Zanim powstał salon kart, ten budynek przechowywał zboże kupców znad Odry — dziś przechowuje wieczory, które trwają do pierwszej w nocy.

Zanim przyszli goście

Budynek, który już raz zmienił zawód

Spichlerz stał przy nabrzeżu, kiedy Odra była jeszcze drogą transportową dla zboża z okolic Brzegu. Żuraw przeładunkowy, wagi towarowe i worki po sam sufit — tak wyglądał przez dziesięciolecia, zanim ostatnia dostawa zboża opuściła jego bramy.

Kiedy magazyn opustoszał, ktoś postanowił nie burzyć grubych murów, tylko wpuścić do środka stoły. Najpierw kuchnię na dole, potem — bo miejsca było dość — salon z suknem na piętrze, gdzie kiedyś leżały najcięższe worki.

Dziś w tych samych ścianach pachnie żurkiem zamiast zboża, a wieczorami słychać tasowanie kart zamiast skrzypienia żurawia. Adres przy ulicy Długiej 27 pozostał ten sam.

Fasada dawnego spichlerza zbożowego widziana od strony ulicy

Nabrzeże

dawny punkt przeładunku zboża znad Odry

Waga towarowa

stała tam, gdzie dziś stoi recepcja

Grube mury

zostały, zmienił się tylko ich mieszkaniec

Jeden rytm, dwa piętra

Dlaczego kolacja i karty żyją obok siebie

Nie chcieliśmy wybierać między restauracją a salonem kart, więc zostawiliśmy oba pomysły pod jednym dachem, każdy na swoim piętrze i ze swoim rytmem.

Kto przychodzi tylko na kolację, może wyjść po deserze i nigdy nie wejść na górę — nikt nikogo nie namawia do gry. Kto przychodzi po kartę, zwykle i tak zagląda po żurek.